10 rzeczy, które zabijają serię Resident Evil

Wystarczy pograć chwilę w Resident Evil HD Remaster, żeby przypomnieć sobie dlaczego ta seria była kiedyś synonimem survival horroru. Była.

Pamiętasz kiedy pierwszy raz z Resident Evil? Głupie pytanie, bo tego się nie zapomina. Tak jak pierwszego zawodu miłosnego albo zgonu ukochanego chomika. To ten kaliber. Resident Evil do czasu świetnej „trójki” wyznaczało kierunek gatunku, ale w tej chwili jest już tylko powłóczącym nogami żywym trupem, który pozostał daleko w tyle za konkurencją. Oto dlaczego.

10. Brak atmosfery

Źródło: Capcom

Zwróćcie uwagę jak mistrzowsko Resident budował kiedyś nastrój. Eksplorację rezydencji zaczynamy w przestronnym, ale pustym holu. Dalej przechodzimy przez podłużną jadalnię, gdzie na stole wciąż stoi niedokończony posiłek, by w końcu trafić do wąskiego korytarza, z końca którego dobiegają niepokojące odgłosy. W ten symboliczny sposób budynek zaciska wokół nas swoje szpony, a atmosfera staje się tak gęsta, że można ją kroić szturmowym nożem Chrisa. Zauważyliście, że ani słowem nie wspomniałem jeszcze o zombie? To dlatego, że one wcale nie są potrzebne do tego, żeby zacząć się bać. Capcom o tym jakby zapomniał.

9. Mało straszne żywe trupy

Źródło: newgamernation.com

Zniknęło poczucie zagrożenia, ale może chociaż zombie są wciąż straszne? Niestety. Duża w tym „zasługa” piątej odsłony serii, która wprowadziła szybkie i inteligentniejsze truposze. Rzecz w tym, że przez to zachowaniem zaczęły przypominać… ludzi. A przecież zombiak w residentowym uniwersum jest zaprzeczeniem człowieczeństwa – to chodzący zwłoki, powolne i bezrozumne. Tylko takiego przeczącego naturze monstrum można się na serio przestraszyć. Koniec. Kropka.

8. Nacisk na co-op

Źrodło: wallpaperstock.net

Kolejną ślepą uliczką serii jest dokładanie graczowi na siłę partnera. Kiedy grałem w odświeżoną pierwszą część uderzyło mnie, że jeszcze bardziej niż zombie czy samej rezydencji bałem się tego, że przez większość czasu jestem kompletnie sam. Przemierzając kolejne pomieszczenia z nadzieją wyglądałem śladów obecności pozostałych przy życiu członków S.T.A.R.S., a momenty kiedy nasze ścieżki się przecinały były jedynymi, kiedy chociaż przez chwilę się rozluźniałem. Od czasu Resident Evil 5, który na stałe wprowadził towarzystwo dla głównego bohatera o takich mocnych wrażeniach można zapomnieć.

7. Parcie na akcję

Czym Capcom stara się nas zaskoczyć w ostatnim czasie? Wystarczy spojrzeć na fragment kampanii Leona z “szóstki”. Nie mam nic przeciwko efektownym scenom, ale ta gra składa się niemal wyłącznie z takich momentów. Gdzie tutaj survival horror? OK, może gdzieś jest, ale zasłaniają go wybuchy. I żeby jeszcze można je było spokojnie podziwiać, ale gdzie tam! Ciągle trzeba być czujnym i wbijać wzrok w dolną część ekranu, bo w każdej chwili może się pojawić quick time event. Jeśli go przegapisz to sorry Winnetou, całą sekwencję będziesz oglądać jeszcze raz.

6. Milkowanie fanów

Źródło: http://i.ytimg.com/vi/RBl4vXcUcLE/maxresdefault.jpg

Milkowanie w korporacyjnej nowomowie oznacza wyciagnięcie z rynku wszystkich pieniędzy jakie jest on w stanie zapłacić za dany produkt . Inaczej mówiąc jest do dojenie klientów i dokładnie to robi Capcom. Resident Evil jest już nie tylko marką obejmującą gry (w tym kilku spin-offów, remake’ów i wersji HD), ale też ekranizaje, filmy animowane, książki, komiksy, figurki kolekcjonerskie, repliki broni, odzież, a nawet restaurację i cholera wie co jeszcze. Trudno traktować poważnie survival horror, który w ten sposób rozmienia się na drobne.

5. Zaskakująco dobry spin-off

Jeśli wszyscy zgodnie twierdzą, że najlepszą odsłoną Resident Evil od lat jest niskobudżetowe Revelations stworzone z myślą o Nintendo 3DS, to wiedz Capcomie, że coś się dzieje.

4. Kiepskie ekranizacje

Źródło: moviepilot.com

Wspomniałem wcześniej o ekranizacjach. Resident Evil na dużym ekranie gościło już pięciokrotnie, a szósta część jest w drodze. Pytanie ile z tych filmów było naprawdę dobrych?  Godna uwagi jest co najwyżej pierwszy, bo przynajmniej momentami starał się być wierny oryginalnej historii. Każdy kolejny był gorszy od poprzedniego aż do ostatniej części, której po prostu nie da się oglądać. Jakkolwiek uwielbiam Millę Jovovich  (ku rozpaczy mojej żony), te ekranizacje muszą się skończyć. Natychmiast.

3. Paradoks Residenta

Źródło: Capcom

Jest też coś, co nazywam paradoksem Residenta. Jeśli na ostatnie części spojrzeć jako na  kontynuacje oryginalnej trylogii to są katastrofą, ale jako gry się bronią. Ba, momentami są nawet bardzo dobre. Nieprzypadkiem Resident Evil 6 sprzedał się w imponującej liczbie blisko 5,5 mln egzemplarzy. A skoro słupki Capcomu idą w górę, to zmiana kierunku, który obrała seria jest bardzo mało prawdopodobna. I tak oto sukces Residenta staje się gwoździem do jego trumny.

2. Lepsze alternatywy

Źródło: vis1ble.com

Rynek gier nie znosi próżni, więc nisza którą opuściła seria Capcomu została zagospodarowana przez innych. Jak na ironię wiele nowych gier wydaje się być o wiele wierniejszych oryginalnej trylogii Resident Evil, niż jej kolejne odsłony. The Evil Within, pierwszy Dead Space, a nawet The Last of Us stają się bardzo kuszącymi alternatywami dla fanów survival horroru, spychając Residenty coraz niżej i niżej na liście pozycji obowiązkowych.

1. Niepewna przyszłość serii

Źródło: frikarte.com

W wywiadzie dla Rely on Horror Michiteru Okabe z Capcomu powiedział, że docierają do niego głosy fanów domagających się powrotu survival horroru w Resident Evil 7 i że z pewnością będzie to kierunek, który obierze Resident Evil: Revelations 2. Czym będzie kolejna pełnoprawna odsłona wciąż pozostaje tajemnicą.

Pytanie co się stanie, kiedy w „siódemce” znowu nie otrzymamy tego, czego oczekujemy. Czy starczy nam cierpliwości, dać Capcomowi jeszcze jedną (piątą!) szansę? Chociaż w każdym kolejnym Residnecie staram się doszukiwać pozytywów, to trudno mi zaakceptować fakt, że po trzeciej odsłonie marka odeszła od swoich korzeni. Czy umrze już, jeśli Resident Evil 7 będzie podobne do wybuchowej „szóstki”? Dajcie znać czy Capcom ma u was jeszcze jakikolwiek zaufania i jaka jest waszym zdaniem przyszłość serii. A może zwyczajnie nie pamiętacie dawnych odsłon i jest wam po prostu wszystko jedno?