19 etapów pisania magisterki

Pisanie pracy magisterskiej okupione jest zawsze krwią, potem i łzami. Oto najważniejsze etapy, które dzielą cię od tego, żeby cieszyć się tytułem magistra.


Mówią, że zawsze najlepiej pisać o tym na czym się znasz najlepiej. Problem w tym, że po 5 latach imprez i pracy na pół etatu w knajpach czy sklepach odzieżowych perspektywa stworzenia sensownej kilkudziesięciostronnicowej rozprawy wydaje ci się mało realna. Zawsze jednak możesz pocieszyć się tym, że w tym miejscu było przed tobą wiele osób. A w każdym razie ja. Dlatego postanowiłem podzielić się z tobą tym, co musisz znieść zanim odniesiesz sukces.

19. Orientujesz się, że inni wybrali już temat

Jak to wszyscy mają mają już zaakceptowane tematy? Przecież ty nie zdążyłeś jeszcze nawet wybrać obszaru, który byłby na tyle interesujący, żeby cokolwiek o nim napisać

18. Spędzasz całe dnie układając tytuł tak, żeby brzmiał bardzo mądrze

Najlepiej jeśli tytuł brzmi jak średniowieczna rozprawa naukowa, dlatego powinien składać się z co najmniej 30 słów, a im mniej z nich jest zrozumiałych tym lepiej dla ciebie.

17. Po trzech dniach przed komputerem wszystko co napisałeś to imię i nazwisko

Początki są trudne, ale tłumaczysz sobie, że jak tylko wyciśniesz z siebie kilka pierwszych zdań potem będzie już tylko lepiej. Problem w tym, że do tej pory udało ci się napisać tylko swoje imię i nazwisko, a potem przez 3 godz. spędziłeś na dobieraniu odpowiedniej czcionki.

16. Napisałeś pierwszy akapit i… zrobiłeś sobie przerwę

Nareszcie wziąłeś się do roboty, napisałeś pierwszy paragraf i teraz należy ci się zasłużony odpoczynek. Masz poczucie dobrze spełnionego obowiązku, więc nawet nie zadajesz sobie trudu, żeby przeczytać co napisałeś, za to wszystkim znajomym zaczynasz opowiadać jak świetnie ci idzie.

15. Marnujesz większość czasu, który miał być przeznaczony na regularne pisanie

Masz przed sobą jeszcze kilka miesięcy, pierwszy akapit wygląda świetnie, więc co może pójść nie tak? Wyjście na imprezę jest nie tyle uzasadnione, co wręcz wskazane – w końcu trzeba się jakoś nagrodzić. A, że pierwsza impreza prowadzi do drugiej, druga do piątej, a piąta do siedemnastej… cóż, nikt nie powiedział, że studenckie życie jest łatwe.

14. Dochodzisz do wniosku, że napisanie magisterki jest niemożliwe

Do oddania pracy został niecały miesiąc i nie masz pojęcia jak to się stało, że masz tylko jeden rozdział, który zresztą wymusił na tobie promotor. Co więcej, dociera do ciebie, że napisanie kilkudziesięciu sensownych stron na ten idiotyczny temat, który sobie wybrałeś jest w zasadzie niewykonalne.

13. Zaczynasz się obżerać

W tym momencie sprawy przybierają naprawdę zły obrót. Stresujesz się? Jesz. Jesteś zmęczony. Jesz. Cieszysz się z napisanego akapitu? Jesz. Ogólnie jesz na okrągło.

12. Zmieniasz się w nolife’a

Czujesz wszechogarniający lęk przed wychodzeniem z domu, bo wiesz, że będziesz miał potem wyrzuty sumienia. Czas spędzony ze znajomymi mógłbyś przecież poświęcić na pisanie. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet siedząc dzień i noc przed komputerem twoja praca nie posuwa się do przodu. W końcu nowy sezon Gry o tron sam się nie obejrzy.

11. Sprzątanie staje się twoją obsesją

Nigdy nie zależało ci na tym, żeby ubrania były poukładane w równiutką kostkę, naczynia pozmywane, a mieszkanie odkurzone? Teraz to się zmieni. Twoje mieszkanie nigdy nie będzie błyszczeć tak jak w czasie, który powinieneś poświęcić na pisanie.

10. Zastanawiasz się czy samo ukończenie studiów nie wystarczy

Zaczynasz sobie tłumaczyć, że posiadanie tytułu magistra nie świadczy o człowieku. A twojego przyszłego pracodawcę i tak nie będzie obchodzić czy napisałeś jakąś tam pracę na temat, który już wcześniej wiele osób opisało lepiej niż ty.

9. I kto wymyślił te &*$%@*#% prace magisterskie?

Ponieważ nie wiesz, twoją misją staje się znalezienie odpowiedzi na to pytanie – w końcu wszystko jest lepsze od pisania. Potem zaczynasz czytać o rzeczach, które nie mają absolutnie nic wspólnego z magisterką jak teorie spiskowe i proroctwa Nostradamusa, a koniec dnia zastaje cię na Kwejku.

8. Nie masz pojęcia dlaczego Wikipedii nie można podawać jako źródło

Dlaczego Wikipedii nie można podawać w przypisach? Przecież fakt, że każdy może edytować hasło i wpisać tam dowolną bzdurę wcale nie oznacza, że ludzie rzeczywiście tak robią, prawda? Prawda?!

7. Żałujesz, że w ogóle zacząłeś studiować

Przez cały czas pisania magisterki zastanawiasz się jak mogłeś być tak głupi, żeby dać się namówić na pójście na uniwerek. Sam przecież na pewno byś się na to nie zdecydował.

6. Biblioteka staje się twoim drugim domem

Chodzisz do biblioteki, bo masz nadzieję, że będąc otoczonym przez takie ilości wiedzy część z niej zostanie magicznie przetransferowana do twojej głowy. Niestety nie jesteś typem Hermiony Granger z Harry’ego Pottera, jesteś raczej jak Ron. Dlatego biblioteka jest dla ciebie miejscem popołudniowej drzemki i spotkań towarzyskich.

5. Robienie przypisów doprowadza cię do szału

Przypisy są dla ciebie tym, czym Joker dla Batmana albo Voldemort dla Harry’ego Pottera. Zycie bez nich byłoby o wiele prostsze, a sprawy nie ułatwia fakt, że każdy wykładowca z którym miałeś zajęcia przez ostatnie 5 lat miał ich własną wersję.

4. Dochodzisz do wniosku, że to co piszesz jest bez sensu

Czytasz te same fragmenty tekstu tyle razy, że zaczynają się zlewać w jeden niezrozumiały bełkot. Wprowadzasz więc poprawki, a potem poprawki do poprawek, ale to tylko pogarsza sytuację.

3. Nikomu nie jest ciebie żal

Twoje życie towarzyskie przestało istnieć, magisterka jest proszku, przyszłość staje się coraz bardziej niepewna, ale… nikogo to specjalnie nie obchodzi. Od kiedy ludzie stali się tak bezduszni?!

2. Panikujesz, że twoja praca to plagiat

Zaraz, zaraz – ta teza, na której oparłeś całą magisterkę jest twoja czy po prostu przeczytaleś ją gdzieś a potem o tym zapomniałeś? I czy na pewno właściwie oznaczyłeś wszystkie przypisy? Takie myśli będą cię prześladować aż do momentu obrony, ale na tym etapie i tak jest za późno, żeby cokolwiek zmienić.

1. Radość po złożeniu magisterki – bezcenna

To uczucie porównywalne ze zdobyciem Everestu. Z lotem w kosmos. Z załatwieniem sprawy w dziekanacie bez awantury. W tej chwili zapominasz o wszystkich trudach i nie zwracając na to, że jest dopiero 10:00 rano zwołujesz swoją ekipę i idziecie świętować do pierwszej otwartej knajpy jaką uda wam się znaleźć.

 

Polub RANDOMOWE RANKINGI   na Facebooku!